• Menu
  • Menu

Marcowy, zimowy Londyn

Plan na Londyn – 4 dni z dziewczynami! 03.2018

Będąc w Wietnamie dostałam wiadomość od Dominiki słuchaj organizujemy w marcu wypad do Londynu!

D: – jedziesz?

M: – hmm, tak, jadę

D: – prześlij zdjęcie dowodu!

M: – ok.

D: – baw się dobrze.

M: – dziękuję, pozdrawiam

Po powrocie:

Na ten pomysł wpadła znajoma z pracy :)) kolejna fanka wyjazdów, która Londyn zna bardzo dobrze. Została organizatorem wycieczki. Kupiła bilety na samolot, autobus, zarezerwowała hotel, zaproponowała atrakcje, płatne i bezpłatne – rewelacja.

Jak wszystkim dogodzić?

Zorganizowałyśmy spotkanie, każda miała powiedzieć o swoich Londyńskich marzeniach i potrzebach. O dziwo, byłyśmy zgodne!

Uwaga! panie z biura podbijają Londyn ;))

Spotkałyśmy się na lotnisku 1.03.2018 o godzinie 4.30, lot linią WIZZ Gdańsk – Londyn-Luton start o godzinie 6.10 po 2 godzinach byłyśmy na miejscu.

Czasowo idealnie – autobus do stacji Victoria ruszał godzinę później. Zerkając przez szybę, na mokre przedmieście Londynu, podoba mi się! Podobały mi się domy, budynki, czerwone autobusy i budki telefoniczne, wszystko jak z książki do j. angielskiego.

Nie chcąc tracić czasu na stacji Victoria zostawiłyśmy walizki w przechowalni bagażu. Ze względu na duże odległości i ograniczony czas, wszędzie poruszałyśmy się metrem.

Zasada – > jedna pilnuje drugiej.

Sky Garden

W pierwszym dniu pojechałyśmy metrem (linia Circle lub District do stacji Monument) wjechać windą na podniebny ogród. Fajna atrakcja i w dodatku za darmo. Z samej góry wśród bujnej roślinności, podziwiałyśmy panoramę pochmurnego Londynu. Fajnym pomysłem są nadruki informacyjne na szybach, w miejscu w którym stoisz, wiesz na jaką atrakcję właśnie patrzysz. Było szaro i ponuro, a taras widokowy był zamknięty. Londyn musi wyglądać cudnie w pełnym słońcu, a może jeszcze lepiej wygląda przy zachodzie słońca?

Trzymajcie czapki – wieje!

w podmuchu wiatru trafiłyśmy:

Tower of London – znajduje się na liście światowego dziedzictwa narodowego UNESCO. W swej historii budynek był fortecą, więzieniem, pałacem. Twierdza Tower jest popularną atrakcją turystyczną, położoną na północnym brzegu Tamizy, otoczona jest kilkoma rzędami murów i dawnym korytem fosy.

Tower Bridge – wielki  zwodzony most – wizytówka Londynu. Wybudowany most miał pasować do obok stojącej twierdzy Tower of London. Charakterystyczne są dwie wieże główne połączone pomostami. Środkową część mostu stanowią dwa podnoszone przęsła.

Most można przejść pieszo, standardową drogą nad Tamizą, a także wysoko położoną ścieżką turystyczną pomiędzy przęsłami mostu. Jednakże wstęp jest płatny.

Ciekawostka.. most uznawany był za arcydzieło, które porównywano z wieżą Eiffla.

Natural History Museum – muzeum jest ogromne, sam budynek z XIX wieku robi wrażenie, a od ilość eksponatów może rozboleć głowa – 70 milionów. Jak to możliwe, że takie muzeum jest za darmo?

Nie było, tłumów, nigdzie nie czekałyśmy w kolejce, czy marzec to dobry czas na zwiedzanie? (Przeczytaj – https://dziki-blog.pl/europa/praktycznie-w-londynie/

Weszłyśmy do środka i jednogłośnie postanowiłyśmy się rozdzielić. Ustaliłyśmy godzinę powrotu i wyznaczyłyśmy miejsce spotkania.

W środku jest 5 stref tematycznych:

·         Hintze Hall – hol na, którym są ogromne szkielety zwierząt, a pod sufitem wisi szkielet płetwala błękitnego,

·         Blue Zone – w pomieszczeniach są gady, ssaki, ale największą atrakcją są poruszające się, wydające odgłosy dinozaury,

·         Orange Zone –  centrum Darwina i część zewnętrzna – dziki ogród – nieczynny w zimowe miesiące,

·         Green Zone – wystawy poświęcone ptakom, skamielinom i bezkręgowcom,

·         Red Zone – ewolucja życia na ziemi, ewolucja człowieka, katastrofy naturalne. Można się dowiedzieć, jak działa nasze ciało i spróbować swoich sił w różnych testach, zadaniach. Przygotowano pomieszczenie przypominające supermarket, w którym zainscenizowano przebieg trzęsienia ziemi. Na monitorze wyświetlany jest zapis z chwili prawdziwego trzęsienia ziemi – przerażające.

Jeden dzień na zwiedzanie Muzeum to za mało.

Wiecie.. muzeum rocznie odwiedza ponad 5 milionów osób

Ciekawostka.. Muzeum jest zaangażowane w działalność naukową, wiele naukowców pracuje w nim, odkrywając naturalną przeszłość świata.

http://www.nhm.ac.uk/visit/galleries-and-museum-map.html

Przeogromny sklep m&m – szał cukierkowy. Sklep jest kolory, pełno w nim słodkości i przeróżnych gadżetów. Mogłabym siedzieć tam godzinami i jeść m&m’sy.

Chinatown – centrum Soho, Chińczycy to jedyny naród, który prawie we wszystkich większych miastach ma swoje centra. Nie trzeba lecieć do Azji, można jechać do Londynu by wskoczyć w ich świat. Dzielnica soho to miejsce, które słynie z licznych restauracji, pubów, nocnych klubów, kin i sklepów. Miejsce to przyciąga zarówno londyńczyków jak i turystów. Ulica jest kolorowa, są kwiaty, bramy, rzeźby, szyldy, a nad głowami wiszą czerwone lampiony. W każdym miejscu, zakamarku, czuć orientalne potrawy.

Piccadilly circus – skrzyżowanie głównych ulic w samym sercu rozrywkowego Londynu, bilbordy, reklamy, taksówki, autobusy, fajnie, ale niestety nie poczułyśmy klimatu, chyba zmęczenie dało się we znaki. Usłyszałam, chodźmy już ;)) no to jak jeden za wszystkich, wszyscy za jednego, chodźmy zebrać siły na kolejny dzień.

Po całym dniu na nogach, po biciu rekordów w kilometrach, po informacjach, atrakcjach przetworzonych w głowie, odebrałyśmy bagaże. Kiedy już każda marzyła o łóżku, w hotelu czekała informacja:

– przepraszamy, jest nam przykro, ale jest awaria wody, nie mogą Panie zostać, przeniesiemy Panie do naszego innego Hotelu.

Hotel był oddalony o wiele km, ale nie było źle, tuż za rogiem było metro.

Rano wyskoczyłyśmy na śniadanie do fajnej kawiarni.

Naładowałyśmy baterie, opatuliłyśmy się w szaliki – idziemy zwiedzać.

Stacja Green Park i Buckingham Palace – zmiana warty o godzinie 11

Pod Pałacem Buckingham spotkałyśmy najwięcej turystów, stałyśmy, marzłyśmy, na palce stawałyśmy i nic. To była szybka zmiana warty.

Po zmianie warty, poszłyśmy pod Katedrę Westminster, Parlament i Big Bena (remont).

Spacerując mijałyśmy mały Park St. James’s, w którym mieszkają oswojone papugi i wiewiórki.

London Eye – wielkie koło widokowe, 30 minut trwa jednorazowa podróż kapsułą (pełne koło).

Świetny widok nawet w taką pogodę (na żywo).

Wychodząc z London Eye, koniecznie trzeba wejść do kina na 4 min film 4 D Experience – spot zapraszający do zwiedzania Londynu. Film dobry i za darmo.

ciekawostka – to pierwszy czterowymiarowy film wyprodukowany w Wielkiej Brytanii.

Zaczęło ostro wiać i sypać śniegiem, przyspieszyłyśmy kroku.

Pojechałyśmy autobusem niedaleko British Museum (karta oyster działa w autobusie).

Wielkie muzeum historii starożytnej. Czy ja przeszłam wszystko?

Muzeum podzielono pod względem historii eksponatów, a także geograficznego pochodzenia. Można kolejno przejść przez sale ze zbiorami egipskimi, starożytnymi, greckimi, rzymskimi, etnograficznymi, amerykańskimi oraz azjatyckimi (poziom główny). Poziom 3 to zbiory, europejskie, rzymsko-bizantyjskie, prehistoryczne. Na poziomie 4 i 5 są księgi i kolejne ekspozycje azjatyckie, a na dolnym poziomie? Afryka wita, z Bliskim Wschodem.

Zobaczyłyśmy m.in: Marmury Elgina, słynny Kamień z Rosetty, kolekcję chińskich antyków oraz indyjskie rzeźby, mumie i sarkofagami egipskimi, wyposażenie grobów królewskich.

Ile Oni tego nazwozili ;))

Zakupy na Oxford Street – jedna z najsłynniejszych ulic handlowych świata, na której jest około 300 sklepów, w tym 2 największe sklepy sieci Primark. I znowu odzyskałyśmy siły.

Camden Town – na tą oryginalną ulicę, dotarłyśmy wieczorem. Camden Town ma swój uliczny klimacik. Od razu rzuciły się w oczy kolorowe witryny, ściany, wystające ze ścian figury, buty, zwisające smoki, samoloty.

Wybuchowa mieszanka stylów, wszyscy czują luz ;))

Na każdym kroku są sklepiki, butiki, w których kupisz wszystko, pamiątki, rękodzieła, buty Dr. Martens, słodycze z zielonym listkiem, naprawdę kupisz wszystko.

Wracając z Camden Town rozdzieliłyśmy się tzn. część chciała zobaczyć stację Harrego Pottera. Za zgodą przewodniczki ;)) wyskoczyłyśmy na stacji metra King’s Cross Station, gdzie ten Harry? wózek z walizkami Pottera był wbity w ścianę. Można zrobić zdjęcie samemu, lub skorzystać z profesjonalnego fotografa, za opłatą zdjęcia odbiera się po chwili w sklepie.

Sklep Harrego Pottera, a w nim przeróżne rzeczy, od książek po zabawki, maskotki, breloczki, wiele gadżetów.

I stało się  – czary !!! widziałyśmy wózek z walizkami, weszłyśmy dosłownie na 5 min do sklepu, wychodzimy i wózek znikną, czyżby Harry Potter poleciał do szkoły !

Rano ponownie poszłyśmy na stacje Victoria zostawić bagaże.

Madame Tussaud

Muzeum Figur Woskowych– jeśli ktoś, był w Londynie, jeśli gdzieś, coś słyszałam to zawsze mówiono, trzeba zobaczyć Madame Tussaud Muzeum, no to jak trzeba, to trzeba (30 funtów).

Dla mnie to do końca.. sama nie wiem, w sumie, podobało mi się. Figury zrobione są precyzyjnie i naprawdę wyglądają bardzo realistycznie, dodatkowo muzeum jest urozmaicone o inne atrakcje. Podzielone jest na sekcje tematyczne, w których wystawiono około 300 figur (wciąż powstają nowe).

Wystawy się zmieniają, ale są też figury bardzo popularne, które wchodzą w skład ekspozycji nieprzerwanie od paru dobrych lat.

Najbardziej podobał mi się Johnny Depp , zresztą, jak by nie wyglądał i tak wyglądałby najlepiej :))

Są miejsca w których zdjęcie może zrobić jedynie pracownik muzeum (fotograf) 10 Funtów np. z Rodziną Królewską.

Innymi atrakcjami jest, film 4 D, przejazd angielską taksówką Spirit of London.

Kolejny raz cieszę się, że jesteśmy w tym terminie, tam gdzie chciałyśmy i z kim chciałyśmy, swobodnie zrobiłyśmy sobie zdjęcie.

Ostatnie zakupy, ostatnia kawa w Starbucks, czas się zbierać.

Odbiór walizek! z tej samej stacji wpakowałyśmy się do autobusu, który zawiózł nas na lotnisko. Bezpiecznie powróciłyśmy do domu, a co najważniejsze do pracy ;))

Londyn jest ogromny, można go zwiedzać i zwiedzać. Moim zdaniem to miasto jest pełne sprzeczności, łączy nowoczesność i tradycję, stalowe konstrukcje i zabytki. Na same muzea trzeba poświęcić co najmniej jeden cały dzień. W moim odczuciu Londyn zachęca nas atrakcjami płatnymi i bezpłatnymi. Metro ułatwia życie, przemieszczanie jest proste i szybkie, karty są najlepszym rozwiązaniem i stosunkowo nie drogim. Pewnie tam wrócę jak będzie trochę lepsza pogoda ;)), sprawdzę kolejki do muzeum.

To był nasz pierwszy wspólny wyjazd, pierwszy weekend, a nawet pierwsze piwo!

Jak było w grupie 9 dziewczyn?! ciekawie! inaczej! są nawet dalsze wspólne plany….

Czy cdn?

zobaczymy

 

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.